Wśród wszystkich dni Triduum Paschalnego jest jeden, który od zawsze porusza mnie najmocniej. Wielki Czwartek.
Dla mnie to najpiękniejszy dzień, najbardziej poruszający.
To właśnie tego wieczoru, podczas Ostatniej Wieczerzy, Jezus uczynił coś niezwykłego. Zostawił nam Eucharystię
i ustanowił kapłaństwo. Dwa sakramenty, które są ze sobą nierozerwalnie związane. Jednego nie da się zrozumieć
bez drugiego.
Bez kapłana nie byłoby Eucharystii. A bez Eucharystii kapłaństwo nie miałoby sensu.
Czasem myślę, że wielu kapłanów, gdyby nie codzienne sprawowanie Eucharystii, mogłoby zwątpić w chwilach trudności.
To przy ołtarzu odnajdują siłę. Tam wracają do źródła swojego powołania. Tam dotykają Tajemnicy, która nadaje sens ich drodze. Eucharystia jest ich sercem. Tak jak kapłaństwo jest drogą, przez którą Jezus wciąż przychodzi do nas.
To niezwykłe, że te dwa dary stoją obok siebie i są od siebie zależne. Jezus nie zostawił nas samych. Nie powiedział: „radźcie sobie”. Został z nami pod postacią chleba. I powołał tych, którzy będą ten chleb łamać aż do końca świata.
Wielki Czwartek jest dla mnie dniem szczególnym także bardzo osobiście. To mój najukochańszy dzień Triduum, bo właśnie tego dnia został ustanowiony sakrament, który odmienił moje życie. Eucharystia, którą tak mocno pokochałam.
Spotkanie z Jezusem tak bliskie, że mogę Go spożyć i przyjąć do serca.
Pamiętam też Wielki Czwartek z dzieciństwa. Była w tym dniu jakaś szczególna atmosfera. Ruszaliśmy do kościoła,
a w domu - przygotowania do Wielkanocy: zapach sprzątania, krzątanina, oczekiwanie. Dziś widzę, że to wszystko budowało we mnie poczucie, że dzieje się coś ważnego.
Wielki Czwartek nie jest dniem spektakularnym. Nie ma jeszcze Adoracji krzyża, ciszy Grobu ani wielkiej radości Zmartwychwstania. Jest za to Wieczernik, umyte nogi, połamany chleb. I słowa: „To jest Ciało moje”. I może właśnie dlatego ten dzień jest tak piękny. Bo mówi o miłości, która zostaje, która daje siebie, która nie cofa się przed ofiarą.
Wielki Czwartek to dzień daru. Daru, który trwa. I który każdego dnia czeka na nas na ołtarzu.
Emilia